ZAWODNICY – ekspertka ds. e-learningu – ENPIRE HR

W tym roku spotkała nas mała niespodzianka”, tak epidemię nazwała moja rozmówczyni Anna Juniewicz – koordynatorka produkcji kursów e-learningowych na Uniwersytecie SWPS. Ta „niespodzianka” oznaczała dla jednej z największych uczelni w Polsce przejście z tradycyjnej formy edukacji na zdalną, a dla mojej rozmówczyni i jej zespołu, postawienie w bardzo krótkim czasie 6000 wirtualnych klas, w której zajęcia prowadzi 1000 wykładowców.

Z Anną Juniewicz ekspertką w branży edukacji zdalnej rozmawia Marek Misiewicz.

Marek Misiewicz: Dzień dobry Aniu

Anna Juniewicz: Dzień dobry Marku

Z wykształcenia jesteś?

Psycholożką. Skończyłam Społeczną Psychologię Informatyki i Komunikacji na Uniwersytecie SWPS, ze specjalizacjami
z komunikacji wizualnej i interakcji człowiek-komputer.

Ile lat pracujesz w branży e-learningu?

Śmiało mogę powiedzieć osiem, natomiast uwzględniając wszystkie projekty weekendowe oraz realizowane po godzinach, moglibyśmy mówić o dekadzie.

Ile w ciągu tych 10 lat odbyłaś szkoleń?

Ile odbyłam i ile napisałam. (śmiech)… Nie umiałabym ich wszystkich zliczyć, ale gdybym wydrukowała certyfikaty ze wszystkich szkoleń i chciała je trzymać w domu, to musiałabym zamieszkać w jakimś małym pałacyku.

Nie uważasz, że z tak dużą wiedzą powinnaś otrzymać tytuł profesora?

A po co? Praca naukowa jest wspaniała, ale tytuł dla samego tytułu? Pamiętam, jak jeszcze w trakcie studiów zajmowałam się pisaniem scenariuszy szkoleń e-learningowych. Codziennie przez 8h czytałam o technikach sprzedaży najnowszych produktów, poznawałam przepisy polskiego prawa, uczyłam się różnorodnych tematów z dziedzin dotyczących działania leków, hodowli zwierząt, ochrony roślin, standardów obsługi klienta, kompetencji miękkich, oceny pracowniczej i wielu, wielu innych. To była moja praca. Musiałam dogłębnie zapoznać się z materiałem, a następnie napisać scenariusz w taki sposób, aby powstało z niego interaktywne, angażujące i lekkie do przyswojenia przez użytkownika szkolenie. Skutkiem ubocznym mojej pracy było to, że
w niekontrolowany sposób chłonęłam wiedzę, co często kończyło się ciekawymi sytuacjami. Np. na spotkaniach handlowych bywałam traktowana jako ekspertka w dziedzinie. Uczestnicy często zaskoczeni moją szeroką wiedzą, pytali mnie o wykształcenie. Odpowiadałam wtedy, że jestem tancerką bez magistra. (śmiech)… Taniec to moja pierwsza pasja.

Czytałem Twoje rekomendacje i wiem, że kursy, do których przygotowywałaś scenariusze, były wysoko oceniane przez użytkowników…

Mogę tylko zgadywać, dlaczego tak było. Może ich nie przeszli i kłamali, że były fajne? (śmiech) W pracy przyjęłam zasadę, że nie zabieram się za pisanie scenariusza, dopóki temat mnie nie zaciekawi. Nie było to specjalnie trudne, bo jestem otwarta na wszystko, co nowe. Pierwsze szkolenia e-learningowe na rynku nie były zbyt zaawansowane technologicznie ani wysublimowane pod kątem interakcji z użytkownikiem. Jeżeli dołożymy do tego dość nudną wiedzę (np. regulacje prawne czy procedury), to celem moim
i zespołu było nie tylko to, aby to szkolenie wyprodukować, ale również, aby ludzie, którym przyjdzie to szkolenie przechodzić, nie znienawidzili nas i tematu. Może więc to empatia.

Może gdzieś w dużych firmach siedzą tysiące Twoich fanów?

Jeśli już, to moich szkoleń… Już nie zajmuję się tworzeniem kursów. Wszystkich tych, którzy męczyli się przeze mnie, bardzo przepraszam. (śmiech)

Teraz nie tworzysz kursów, ale jesteś koordynatorką nauki zdalnej.

Tak, jestem koordynatorką produkcji kursów e-learningowych na Uniwersytecie SWPS. Ten rok przyniósł również wszystkim niespodziankę w postaci pandemii, a mnie – kierowanie powołanym cross-funkcjonalnym zespołem ds. nauczania na odległość. To było (i wciąż jest) jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu zawodowym.

Moja firma zatrudnia około 200 osób, do tej pory uczestniczyłem w 2 szkoleniach online. Jak skala nauczania
e-learningowego przedstawia się na Twojej uczelni?

W sytuacji epidemii musieliśmy dostosować cały uniwersytet do nauczania zdalnego – a mamy kampusy w 5 miastach. Mam nadzieję, że nie zapytasz mnie w kolejnym pytaniu, czy od połowy marca do maja spałam odpowiednio długo, bo to był projekt,
w ramach którego postawiliśmy wirtualnie ponad 6000 klas, w których ponad 1000 wykładowców poprowadziło zajęcia.

Jaka była Twoja rola w tym projekcie?

Jako koordynatorka Centrum e-learningu zajmowałam się narzędziami, przygotowaniem materiałów, blisko współpracowałam
z zespołem IT. W pierwszej kolejności wraz z zespołem musieliśmy wybrać odpowiednie narzędzia do obsługi kursów, wideokonferencji, wykładów itp. Przygotowaliśmy infrastrukturę, która ułatwiła korzystanie z naszych systemów. Równolegle przygotowywaliśmy szkolenia, webinary, materiały dla wykładowców i studentów. W pierwszych dniach po zamknięciu szkół
i uczelni, w sieci pojawiło się mnóstwo materiałów dotyczących nauczania zdalnego, a producenci oprogramowania zaczęli masowo udostępniać darmowe wersje premium swoich programów. To była prawdziwa klęska urodzaju; można było utonąć w informacjach i chcieliśmy ochronić przed tym naszą społeczność. Postawiliśmy sobie za punkt honoru, by materiały w podstawowej wersji były możliwe do przyswojenia w mniej, niż godzinę, a studenci nie musieli opanowywać obsługi niezliczonej liczby programów, tylko mogli skupić się na studiowaniu. To zadziałało. Zorganizowaliśmy webinary, zapewniliśmy wsparcie techniczne. Musieliśmy zaplanować i wdrożyć zmiany, stworzyć instrukcje, poukładać to wszystko w logiczną całość, zidentyfikować i oszacować ryzyka, stworzyć harmonogramy, przypisać użytkowników do kursów i lekcji, no i oczywiście przetestować wszystkie rozwiązania. Co prawda mieliśmy już na polu nauczania zdalnego spore doświadczenie, jednak pamiętajmy, że wszystkie nasze działania muszą być zgodne z obowiązującymi przepisami prawa – a nauczanie zdalne na taką skalę nie było możliwe przed wprowadzeniem specjalnych przepisów. Zrobiliśmy więc pierwszy krok i zapewniliśmy działania wspierające. Żartowaliśmy w zespole, że my tylko zbudowaliśmy scenę, ale to wykładowcy wychodzą na nią każdego tygodnia – i za każdym razem robią salto. Bez nich nic by się nie udało.

Obserwując córkę (8 lat) zauważyłem, jak dobrze radzi sobie w wirtualnej szkole. Czy studenci łatwo zaadaptowali się do nowej sytuacji?

Studenci bardzo docenili wysiłek, który uczelnia włożyła w przygotowanie zajęć – na wielu zajęciach frekwencja była nawet wyższa, niż w sali. Dla młodych osób był to często potwornie trudny czas, byli odcięci od kontaktów z przyjaciółmi. Studenci studiów niestacjonarnych musieli z kolei często łączyć role studentów, pracowników i rodziców, i to w sytuacji, gdy nagle wszyscy domownicy znajdują się pod jednym dachem 24/7. Mimo tego ich opinie o zajęciach online były bardzo dobre. Myślę, że wszyscy przez ten rok przekonaliśmy się, że dobre nauczanie zdalne jest nie tylko możliwe, ale i przy odpowiednim przygotowaniu przynosi takie same efekty uczenia się, co zajęcia w sali. Większość studentów ma także dostęp do komputera i sieci, co wiem, że w przypadku dzieci nie było tak oczywistą rzeczą.

Kończyłaś studia w sposób tradycyjny. Gdybyś teraz stanęła przed wyborem, to jaką formę studiów byś wybrała, tradycyjną czy e-learning?

Jakiś czas temu wzięłam udział w wykładzie pewnego profesora. Usiadłam daleko, prawie na końcu wielkiej auli. Miałam wrażenie jakiejś pustki, braku zaangażowania, emocji i nijakości przekazu. Co ciekawe, ten wykład był także nagrywany. Kiedy zobaczyłam nagranie, miałam zupełnie inne wrażenia. Czułam się, jakby wykładowca mówił bezpośrednio do mnie i był w 100% zaangażowany. Są wykładowcy, którzy nagrywają swoje wykłady i udostępniają potem studentom – okazuje się, że dokładnie ten sam wykład potrafi być wyżej oceniony przez grupę, która odtwarza go zdalnie. Nie zapominajmy jednak, że studia z psychologii to również ćwiczenia, warsztaty, seminaria i… życie towarzyskie, dyskusje na korytarzach czy w kantynach. Na twoje pytanie odpowiem więc jak psycholożka: to zależy. Choć jestem fanką nauczania zdalnego i sama korzystam z niego w czasie wolnym, to gdybym miała 20 lat, pewnie zdecydowałabym się na studia łączone. W przypadku studiów wyższych mamy zresztą ograniczenia prawne – ustawa przed pandemią mówiła o tym, że przynajmniej 50% zajęć musi się odbyć w formie tradycyjnej, a reszta może przez e-learning. Inaczej sprawa ma się na studiach podyplomowych, one mogą odbywać się całkowicie zdalnie – i często w przypadku osób z dojrzałą karierą lub sytuacją życiową niepozwalającą na regularne udziały w zjazdach – mogą one być doskonałym pomysłem. W tej chwili znacznie łatwiej mi sobie wyobrazić, że kończę studia podyplomowe zdalnie, niż że dwa razy w miesiącu na kilkanaście godzin przyjeżdżam na uczelnię.

Dzisiaj wiele osób zajmujących się edukacją przeniesie ją z sal, auli do wirtualnej rzeczywistości. Mogłabyś udzielić im kilku wskazówek, jak przygotowywać takie kursy?

Planuj krótsze moduły i przerwy, jeśli to możliwe – skróć szkolenie. Zaplanuj ćwiczenia i pracę w grupach. Zachęcaj uczestników do włączania kamer, pojaw się kilka minut wcześniej, zadaj kilka niezobowiązujących pytań, poznaj uczestników szkolenia. Zadbaj
o dokładne wyjaśnienie kwestii technicznych, a jeśli to możliwe – zaproś na szkolenie facylitatorkę lub facylitatora, którzy będą mogli szybko indywidualnie pomóc osobom z problemami technicznymi. Zarezerwuj trochę czasu na trudności sprzętowe, czy
z połączeniem i nie przejmuj się nimi – po prostu załóż, że wystąpią. Zadbaj o to, żeby narzędzia i materiały, z których korzystasz, były łatwe w obsłudze i… ładne. Tutaj nic się nie zmienia od wielu lat. Estetyczne, przejrzyste. (śmiech) I na bieżąco sprawdzaj, jak ci idzie. Najwyżej oceniane przez studentów są kursy, które wykładowcy cały czas monitorują, pytają studentów o ocenę, odbiór, dają wybór. Najlepszy jest kurs, który żyje, który jest ciągle ulepszany, o który autor dba. Inne po jakimś czasie umierają śmiercią naturalną.

Pierwszą Twoją pasją jest taniec. Co powiesz na kurs zdalny?

Być może cię zaskoczę. Dzięki pandemii byłam na zajęciach m.in. w Toskanii, Nowym Jorku i Tel Awiwie; spotykałam tam ludzi
z prawie wszystkich kontynentów i stref czasowych. To było niesamowite doświadczenie. Z przyjemnością wróciłam jednak do zajęć, w których ludzi widzę kątem oka, a nie na monitorze. No i doceniłam to, jak wspaniale jest w tańcu nie obijać się o sofę i komodę. Odkrycie roku!

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Z Anną Juniewicz – ekspertką w branży edukacji zdalnej rozmawiał Marek Misiewicz – Talent Acquisition & Recruitment Specialist.

KONTAKT

//enpirehr.pl/wp-content/uploads/2019/04/logo-hr-bialemale.png

Pomagamy pracodawcom znaleźć najlepszych pracowników, a pracownikom ich pracę marzeń.

klauzula

Administratorem danych jest
ENPIRE SP. z o.o.,
ul. Toruńska 151, 85-880 Bydgoszcz.

Pełny obowiązek informacyjny
dostępny jest na:

enpirehr.pl/klauzula-informacyjna